Kiedy jesteś zakochany, wszystko wydaje się proste.
Patrzysz na drugą osobę i czujesz, że to właśnie z nią chcesz spędzić życie.
Nie dopuszczasz myśli, że ten płomień mógłby kiedyś zgasnąć.
A jednak czasem miłość zmienia się w coś innego.
Nie gaśnie nagle, ale powoli, niezauważalnie, jak żar, który jeszcze tli się pod popiołem.
I zanim zrozumiesz, co się dzieje, czujesz, że to już nie to samo.
Według definicji Larousse’a, odkochiwanie się to „wygaśnięcie miłości”.
Brzmi prosto, ale w rzeczywistości to proces znacznie bardziej złożony.
Bo przecież uczucia nie znikają z dnia na dzień.
Nie da się ich wyłączyć jednym gestem, jednym zdaniem czy decyzją.
To raczej powolne oddalanie się, którego na początku nawet nie zauważasz.
Psycholog Amélie Boukhobza tłumaczy, że koniec miłości rzadko przychodzi nagle.
To efekt stopniowej erozji emocji, które z każdym dniem tracą swoją siłę.