Milioner przybywa niespodziewanie i widzi, jak jego córka prosi sąsiadów o resztki jedzenia.

Kiedy milioner Roberto Márquez niespodziewanie zobaczył, że jego mała córka żebrze u sąsiadów o jedzenie, zdał sobie sprawę, że w jego własnym domu dzieje się coś bardzo złego.

Roberto właśnie wrócił do swojej luksusowej rezydencji w prestiżowej dzielnicy Madrytu, Salamanca, gdy zobaczył poruszającą scenę: jego siedmioletnia córka, Lucía, stała w drzwiach sąsiada z wyciągniętymi rękoma i prosiła o resztki.

„Proszę, pani Hernández… czy ma pani coś, czego nie będzie pani jadła? Tylko trochę” – błagała Lucía.

Schowany za żywopłotem Roberto z przerażeniem słuchał, jak sąsiad pytał łagodnie: „Macocha cię nie karmi?”

Lucía odpowiedziała cicho: „Mówi, że zjadłam już wystarczająco dużo w tym tygodniu… ale jestem bardzo głodna”.

Te słowa uderzyły Roberta mocniej niż jakakolwiek porażka biznesowa. Zbudował imperium technologiczne warte 50 milionów euro i negocjował z najbardziej wymagającymi menedżerami w Europie – a jednak nic nie przygotowało go na to, że jego córka przyzna, że ​​głoduje. Lucía wyznała nawet, że jej macocha, Valentina, groziła, że ​​wyśle ​​ją do sierocińca, jeśli powie o czymkolwiek ojcu.

Roberto poszedł za Lucíą do środka i zastał porażający kontrast: Valentina siedziała wygodnie przy kuchennej wyspie, zajadając się homarami i popijając drogie wino, podczas gdy Lucía nieśmiało wślizgnęła się przez tylne drzwi.

Kiedy Roberto skonfrontował ją z prawdą, Valentina najpierw wszystkiemu zaprzeczyła, a następnie próbowała ukryć przemoc pod płaszczykiem „dyscypliny”. Lucía jednak odważnie zabrała głos, przyznając, że od kilku dni nie jadła prawidłowo i była zmuszana do sprzątania domu pod groźbą kary.

Roberto usłyszał już wystarczająco dużo.

Natychmiast nakazał Valentinie odejść i ostrzegł ją, że wniesie oskarżenie. Po potwierdzeniu u sąsiada, że ​​Lucía codziennie żebrała o jedzenie, skontaktował się z władzami i dopilnował, aby nadużycie zostało udokumentowane.