Napisałam żartobliwą wiadomość na temat piersi mojego męża przed jego firmowym przyjęciem świątecznym i otrzymałam niespodziewaną odpowiedź.

Żart przed imprezą świąteczną

Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia  Julien  przygotowywał się do firmowej imprezy kończącej rok. Był wyjątkowo entuzjastyczny, zadbany, wręcz rozgorączkowany. W chwili lekkiego humoru postanowiłem zrobić mu żart. Kiedy zapinał koszulę, sięgnąłem po marker i nabazgrałem mu na piersi żartobliwą wiadomość, ot tak, dla żartu.

Uśmiechnął się, pocałował mnie i obiecał, że wróci wcześniej. Nic niepokojącego, nic niezwykłego. W tamtej chwili nie wyobrażałam sobie nawet przez sekundę, że ten niewinny gest zmieni moje postrzeganie naszego małżeństwa.

Odpowiedź, która budzi wątpliwości

Tego wieczoru zostałam w domu, ubierając choinkę i relaksując się przy świątecznej muzyce. Mijały godziny. Bardzo późno  Julien  wrócił do domu, zmęczony i ewidentnie zbyt zrelaksowany świąteczną atmosferą. Pomagając mu przygotować się do snu, zauważyłam coś, co przeszyło mnie gęsią skórkę: nad moją wiadomością ktoś dodał odpowiedź.

Wtedy się roześmiałem. Pomyślałem, że to niezręczny żart, że kolega trochę przesadził. Ale kiedy zostałem sam, ten szczegół zaczął mnie prześladować. Po co odpisywać na tę wiadomość? I co ważniejsze, kto ją wysłał?