Mój syn znalazł to w naszym ogrodzie… i teraz zastanawiamy się, co to za dziwna rzecz. Czy rozpoznajesz, co jest na zdjęciu?

 

Punkt zwrotny: natychmiastowy powrót do rozwiązania

Ta „dziwna rzecz” to nic innego jak   dynamo rowerowe  . Przedmiot, który obecnie jest niemal wymarły, ale który kiedyś był absolutnym symbolem wolności dla pokoleń dzieci. Patrząc na niego, przeniosłem się z powrotem na ulicę mojej okolicy, do letnich wieczorów i do tego momentu, gdy światło z przodu roweru zapaliło się… po prostu dlatego, że pedałowałeś.

Woda nie była zasilana akumulatorem ani akumulatorem. Wystarczy ruch. Im szybciej jechało, tym jasne świeciło światło. Prosta, niemal poetycka magia.

 

 

 

Kiedy rower stał się statkiem kosmicznym

Posiadanie dynama w rowerze było prawdziwym przywilejem. W całej okolicy miał je tylko jeden chłopak. Czekaliśmy na niego, jakby to było jakieś ukryte. Kiedy przyjechał, światło reflektorów oświetliło ulicę, a my wszyscy odkryliśmy oddech. Dla nas to było jak futurystyczne gadżety.

Pamiętam, że marzyłem o tym przez miesiące. Jeździłem na rowerze nocą, uruchamianą przez pierwszą funkcję, czułem się dorosły, prawie dorosły. Dynamo nie było tylko dostępne: to był paszport do podróży, a autonomiczni i pewność siebie.

Prosta… ale genialna technologia

Z perspektywy dziesięciu sposobów myślenia uniwersalny. Mały generator podłączony do roweru, który emituje energię ruchu w świetle. Nic zbędnego, nic skomplikowanego. Po prostu solidny mechanizm, często hałaśliwy, kapryśny w deszczu, ale skutecznie skuteczny.

Nauczanie się też istotnego: aby mieć światło, należy przejść. Zatrzymanie się oznacza powrót do ciemności. Piękna metafora, gdy się nad tym wyróżnisz.